with Jeden komentarz

Przeżyłam PIEKŁO PÓŁNOCY,
czyli słynny klasyk
Paris Roubaix we Francji.

Czy to emocje tylko dla najbardziej utalentowanych zawodników szosowym na świecie? Nie.

Są takie drogi gdzie asfaltu jeszcze nie ma. Jest taki wyścig jednodniowy. Szosowi zawodnicy z całego świata meldują się w kwietniu we Francji, ażeby pokonywać nie tylko typowe szosowe odcinki, ale trasę, która co kilka kilometrów zamienia się w brukowe piekło. XIX-wieczne bruki, które od ponad 120 lat dostarczają światu wielu emocji. Czy dostarczają emocji tylko najbardziej utalentowanym zawodnikom szosowym na świecie? Nie.  Od 12 lat miejscowość Roubaix zaprasza też fanów, pasjonatów kolarstwa, czyli takich jak ja – amatorów sportu rowerowego. Ja siebie tutaj szufladkuję – do amatorów, bo nie podchodzę tak profesjonalnie do ścigania jak zawodowcy.

„Francja, Paris -Roubaix, kampery..” jadę!

Dostałam w styczniu telefon. Zaproszenie na taką wyprawę. 
Bardzo nieformalne, ale słysząc w słuchawce „Francja, Paris -Roubaix, kampery..” – myślę sobie „ALE PRZYGODA” Zobaczę co da się zrobić, aby w już zaplanowany kalendarz taki wyjazd wcisnąć. 
Hah, nie ukrywam, że wiadomość o tym, że poznam moją ulubiona felietonistkę i fotograf Annę Tkocz, którą nie raz czytałam na łamach „BikeBoardu” pociągnął decyzję właśnie w stronę „Let’s do this!”

Jest ogromna różnica między prawdziwym kamperem, a campervanem - busem z zabudową.

Niedawno wróciłam z Portugalii z urlopu w vanie (taki z zabudową zabudową nazywa się campervan). 
Jest ogromna różnica między prawdziwym kamperem, a campervanem – busem z zabudową. Wiedząc, że do projektu będziemy testować kampery marki BURSTNER – użyczone dzięki współorganizatorowi WCC (Warszawskie Centrum Caravaningowe) – wiedziałam, że ten wyjazd rozjaśni mi praktyczne różnice między tymi dwoma pojazdami. Zarówno w Portugalii jak i we Francji – na pokładzie przeważnie były cztery osoby. 

W przerobionym vanie, mającym dwuosobowe łóżka, prysznic, kuchenkę, stolik nie ma praktycznie miejsca dla tylu osób, nie przejdziecie swobodnie obok siebie. Wszystko jest „na styk”, bo każdy centymetr busa został dobrze wykorzystany. Nie ma prywatności, przestrzeni. Masz wielki pojazd, w którym masz wszystko co w hotelu, ale współużytkowanie tego z innymi – misja 🙂 Przyjaźnie mogą tego nie przetrwać. Zrozumieją tylko Ci, którzy tego doświadczyli. Po Portugalii wiem, że takie pojazdy idealnie sprawdzają się dla jednej osoby (samotnika w podróży) lub dwóch (znającej się, kochającej pary, gdzie bliskość jest pożądana). Wyjazd towarzyski zaś rządzi się ustaleniem granic tak, aby dać każdemu odczuć komfort. Wiem już, że van nie da Ci tego komfortu, gdy jest Was więcej niż dwie osoby. 

Czy w kamperze jest przestrzeń na komfort i udany wyjazd ze znajomymi?

Uważam, że jak najbardziej tak. Upewniłabym się jedynie czy macie ten sam cel, wizję, pomysł na wyjazd. Kamperami podróżuje się, aby zaczerpnąć spokoju, a nie wjeżdża się nim do stolicy Hiszpanii. Parkingi dla kamperów są przeważnie w spokojnych okolicach, blisko lasu czy jeziora czy oceanu. Natura na wyciągnięcie ręki. Kampery są o wiele szersze – można się mijać w środku, można wylegiwać na normalnej szerokości łóżku. Toaleta jest jak w domu, choć kabina prysznicowa faktycznie może być ciut ciasna dla kogoś z większym gabarytem. 😉 Stół umożliwia udany posiłek dla czterech osób. Jednak nadal podkreślam – trzeba pamietać, że będziesz ze znajomymi 24h na dobę. Sportowy wyjazd, jak ten nasz – rowerowy – pozwolił na dużo czasu dla siebie. Na regulację układu nerwowego 😉 Jeżeli towarzystwo rusza pojeździć lub zaczyna inna aktywność: spacer, pływanie, czy wspinaczkę – ruszasz z nimi lub spędzasz czas po swojemu. Ja czasem odpuszczałam wspólny rower, aby zadbać też o swój komfort psychiczny i zdrowotny (na wyjeździe znowu mi lekko zainfekowało zatoki) i wolałam podczas nieobecności innych – postawić na sen/regenerację, aby w pełni sił zmierzyć się z wyścigiem we Francji. 

W typową dobę „kamperowicza” trzeba zaś wpisać takie atrakcje jak: tankowanie wody do zbiorników, pilnowanie poziomu prądu w pojeździe, tankowanie paliwa czy zlewanie wody szarej (tej już użytkowej, która magazynuje się w drugim zbiorniku). Kampery w trasie – im więcej „gadżetów” czy bambetli weźmiesz – są wolniejsze. Pakowanie też warto przemyśleć. Trasę 1500 km nie pokonujesz z prędkością 120-140km/h, ale po autostradach trzymasz się ok. 100 km/h. Cieszę się, że mam zdobyte porównanie pojazdów – na pewno wpłynie to na moje kolejne urlopy, a może i decyzje zakupowe? Nie zapeszam! Nowy van kosztuję Cię około 150 tysięcy, zabudowa może sięgać (kwestia standardu) kolejne 50-100 tysięcy. Taki nowy kamper w wersji podstawowej w WCC będzie Cię kosztować ok. 350 tysięcy złotych. To taki dom na kółkach, modyfikacji pod indywidualne zamówienie może być trylion, a ceny mogą spokojnie przekraczać milion złotówek. Liczby tylko zostawiam – własny, dalszy research zrób już sam. 🙂 

A teraz … DO STARTU, czyli o Paris-Roubaix!

Jak już kiedyś spróbujesz startu w Paris – Roubaix #challenge to zrozumiesz dlaczego ten wyścig nazywa się Piekłem Północy. Nie wiem czy zawodowcy obruszają się nawierzchnią, którą jadą, czy ich ręce są równie mocne jak ich nogi? Prędkość generowana przez mężczyzn na brukowych odcinkach jest prawie identyczna jak na asfalcie. Tak. Kolarze pędzili po asflacie 47-50 km/h. A po bruku? 44-45 km/h. W tym roku padł nowy rekord w historii. Utalentowany MVDP – zwycięzca elity mężczyzn, który miał do pokonania dystans 257 km – pojechał to ze średnią prędkością 46,8 km/h. Aga na tych brukach zwalniała dwukrotnie 🙂 Z 30-40 km/h utrzymywanych na asfalcie do 15-20 km/h na bruku… Dla porównania – elita kobiet miała do ukończenia podobną ilość bruku (ale mniej asfaltu, bo dystans 145,5 km) i najlepsza zawodniczki pokonały trasę ze średnią 38 km/h. Aga dobiła do 26 km/h. Jednak jest też spora różnica w moim przypadku – ja zrobiłam około 15 postojów w trakcie. Na bufet, na płacz, na oczekiwanie koleżanki, na zdjęcie, na film… :))

Co jest pięknego w Paris-Roubaix #challenge?

  • Doświadczasz na własnej skórze tego co topowi kolarze świata. 
    Sam mierzysz się z tym słynnym brukiem. 
  • Sam cierpisz i modlisz się, aby opona to przeżyła. 
  • Walczysz z dystansem (a masz do wyboru  trasę na 70, 145 lub 175 km. 3 dystanse, więc dobierzesz coś pod siebie, a też krótsze dystanse mają mniej odcinków brukowych)
  • Doświadczasz kibicowania od obcych ludzi, którzy krzyczą coś po francusku, a Ty nie masz pojęcia co do Ciebie mówią.  
  • Na koniec finiszujesz na rowerowym velodromie w Roubiax, gdzie najlepsi na świecie walczą o najlepszy sportowy wynik.
  • Doświadczenie kosztuje Cię 50 euro,  uważam, że to nie dużo. 

Co zaś jest innego w #challenge’u dla amatorów?

  • A no nie ma pomiaru czasu. Sam sobie zmierz jak chcesz. 
  • A no, że nie ma wspólnego startu. Ja miałam pojawić się na starcie między 7 a 8:30. Wybrałam 8:20. Nie było strzału sędziego do odjazdu. Masz start i po prostu ruszasz.
  • Jest to start w ruchu otwartym, czyli obowiązują Cię zasady ruchu drogowego. Z racji, że trasa na dystansie 147 km przez pierwsze 80 km biegła asfaltem – mijały nas czasem samochody, trzeba z rozumem pakować się na skrzyżowania, nie wpadać ślepo w rondo, uważać w zakrętach. Zatem czasem czeka Cię przymusowy postój, bo akurat taki Pan co pilnuje dużego skrzyżowania, wyciąga duży czerwony lizak i puszcza auta. 
  • Bufety to postój, sielanka i wszyscy rozmawiają o wyścigu!

5 gwiazdek to bruk najtrudniejszy - wyboisty, „dziurawy”, wysoki. Tutaj najbardziej „telepie”.

To dwudniowy event, gdyż jednego dnia startują amatorzy z rana, a później kobiety, a dopiero dzień później mężczyźni. Oprócz zawodników do tego rejonu Francji – specjalnie na wyścig – zjeżdżają się kibice. To dla wielu olbrzymi wydarzenie, które zwyczajnie pragnie się obejrzeć na żywo, a nie przed ekranem telewizora. Masa kamperów parkuje przy odcinkach brukowych jeszcze przed zamknięciem tras.  W końcu w kamperze mają zapasy na dwa dni i tak spędzają czas – na kibicowaniu startującym. Pewne odcinku brukowe są bardziej słynne – jest więcej kibiców. 

 

Bruki mają swoje gwiazdkowe stopnie trudności. Od 1 gwiazdki do 5 gwiazdek. 5 gwiazdek to bruk najtrudniejszy – wyboisty, „dziurawy”, wysoki. Tutaj najbardziej „telepie”. A jedynka to bruk taki dość gładki, jak na deptaku. Jazda nie jest uciążliwa. 

"No już tak zabawnie nie jest" 😀

Pierwszy bruk pojawił się po 80 km asfaltu i to właśnie ten najtrudniejszy, czyli „piątka”. Byłam tam w wielkim pozytywnym szoku. Głowa nie pojęła, że to się dzieje, że to już, że po takim czasie wyczekiwania moje koła toczą się po tej kostce! Nie przejeżdżam kilkudziesięciu metrów i … wybieram pobocze! Ten segment był na tyle bolesny, odczuwalny w rękach, że „pękałam” 😀 Tak, czasem masz wąskie pobocze z ziemi i kusi Cię, aby zjechać z bruku. Nie walczyłam z całymi odcinkami na początku, wiedząc, że masa bruku przede mną, a ja chcę ukończyć wyścig. Także pierwszy bruki przejeżdżałam z bananem na twarzy, szczęściem w środku, euforią, cały czas krzycząc „łoooooo, o jaaaa”! Frajda. 

 

Zaledwie kilka segmentów brukowych dalej, a czekało nas 19 odcinków łącznie… patrzymy na siebie z Kasią i mówimy „No już tak zabawnie nie jest”, ale dalej mówimy to humorystycznie. 😀 Wiesz, próbowałam znaleźć rytm na tym bruku, bo w końcu nie pędziłam jak Sagan czy Van Aert czy polska zawodniczka z elity Marta Lach. Mapka przyklejona na ramie informowała mnie za ile będzie kolejny odcinek. Super ściąga, bo po czasie czułam jak muszę nastawić głowę na kolejny „atak” bruku. 

 

Dodatkowo odcinki brukowe zaczynały się taką wielką konstrukcją, na której był napisany numer segmentu (każdy ma zawsze ten sam numerek i stopień trudności (zdjęcie poniżej) i na końcu odcinka też stoi wielka konstrukcja ze znakiem, że bruk się kończy. Widzisz zatem zawsze na horyzoncie „ile piekła” jeszcze jest do przejechania :)) Uznacie za absurdalne może fakt, że.. zmęczenie rąk było u mnie  tak duże, że czasem zatrzymywałam się PRZED odcinkiem brukowym. Patrzyłam na niego i mówiłam „Dobra, zaraz Cię pokonam, ale muszę nabrać sił”. Nogi i płuca mogły, ale ból dłoni zaczynał być nie do wytrzymania. 

DUŻY KRYZYS...

…na 127,7 km, czyli słynne ***** 5-gwiazdkowe piekło „Carrefour de l’arbre” – płakałam jadąc, marzyłam o zjeździe na pobocze, marzyłam, aby było koniec, a był długi, nie byłam w stanie opierać rąk na kierownicy. Kiedy to się skończyło – padłam w trawę i płakałam. Koledzy pocieszali, bo akurat też kończyli segment. Płacz nie był czysto z bólu, bo równolegle takie EMOCJE NIEDOWIERZANIA zalewały Twoje ciało. Ja lubię te emocje, czuję, że żyję, że przeżywam, że jestem w tym. Coś niesamowitego. 
Ostatnie 20 km to wsparcie kolegów i wspólne „spawanie”, aby jak najszybciej mieć to za sobą. Ostatnie segmenty brukowe to już były 1- i 2-gwiazdkowe, więc całkiem znośne

Ostatnia prosta i ...

Przed wjazdem na Velodrom czeka Cię 2-3 km linia prosta, w dodatku lekko z górki. Pędzisz ponad 40 km/h, czujesz prędkość i zachwyt, czujesz radość, czujesz dumę, czujesz wdzięczność… Potem zwalniasz w ostatnie zakręty, aby kołami wpakować się na ten słynny velodrom w Roubaix. Jestem amatorką, a kibicie i tak kibicują. Nie tak głośno jak elicie, ale wciąż wybrzmiewa. 

Sama puszczam kierownicę w geście zwycięstwa na mecie i krzyczę z radości. Zrobiłam to! Przeżyłam Piekło Północy!!! 

ŚWIETNEJ PRZYGODY!

Życzę Wam, Czytelnikom, udanych wyjazdów kamperowych, czy też w campervanie… to świetna forma przygody jeżeli masz ochotę na wyłączenie z urlopu elementu hotelowego, a być bardziej niezależnym.

Dziękuję tutaj firmie Warszawskie Centrum Caravaningowe, które stanęło na wysokości zadania. Dziękuję i jestem wdzięczna za poznanie wielu bardzo ciekawych osób na tym wyjeździe, bo pewne relacje na pewno zostaną ze mną na dłużej – były prawdziwe i takie jakie sobie cenię. 

SPRÓBUJESZ?

Też jesteś amatorem? Amatorem lubiącym rowerowe wyzwania? Roubaix to dobry kierunek na ponadprzeciętne doznania. 

AGA PATOKA. Zawodniczka. TRENERKA. EDUKATORKA.

Z PASJI DO KOLARSTWA

One Response

  1. Ewelina
    | Odpowiedz

    Dzięki za ten wpis. Większości rzeczy nie wiedziałam! 🙌

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *