with Brak komentarzy

ORBEA ALMA M PRO - NAJBARDZIEJ MIĘKKI HARDTAIL NA JAKIM JEŹDZIŁAM

Rower kluczem do świata wolności, adrenaliny i eksploracji...

Rower dla każdego jest czymś innym. Dla Ciebie może być narzędziem do wygrywania złotych medali, dla kogoś narzędziem do dojeżdzania do pracy, a dla kogoś czymś co daje mu właśnie wolność, której szuka. Dla jednych rower nie ma znaczenia jak poranna bułka do śniadania. Co za różnica czy pszenna czy żytnia. Co za różnica jaki rower – wystarczy Ci prosty model, bo też nie masz w planach wydawania nie wiadomo jakich pieniędzy. Lub liczysz te pieniądze i myślisz gdzie je ulokować. Jedni jednak bez końca ważą i mierzą chcąc mieć rozwiązania z najwyższej półki – te najlepsze. Sam wiesz, że można mieć rower za 3 tysiące, ale też taki za 60 tysięcy. Chyba z każdym dobrem materialnym tak jest, prawda? W tym tekście opiszę Ci moje wrażenia po zmianie roweru na topowy hardtail ORBEA ALMA M PRO. 

ALE NAJPIERW... dlaczego Dojrzałam do opiniotwórstwa?

Przybliżę Ci moje doświadczenie, abyś zrozumiał/a dlaczego czuję, że dojrzałam do opiniotwórstwa. Jedni mnie znają – inni w ogóle, więc stąd to słowo wstępu. 

Pierwszy “góral” zakupiony bodajże w 2014 na kołach 26” i z wagą ponad 15 kg. Nie miałam żadnej wiedzy o rowerach choć miałam już doświadczenie z szosy. Miała być górska, szeroka opona w teren i dużo biegów, bo chciałam jeździć po lasach. Nie miałam pieniędzy, więc babcia i tata zrobili “zrzutkę” w moje urodziny. Kilka pierwszych imprez rowerowych mi służył, kilka pierwszych przebitych dętek w terenie. 

We wpinane buty typu SPD zainwestowałam od razu – chciałam być pro. Po czasie zrozumiałam, że mogę mieć lżejszy rower w nie dużo wyższej cenie. Sprzedałam rower i kupiłam taki używany z wagą 14,5. Woo! Ale lekko! – pomyślałam. Uczyłam się na nim techniki – poznawałam odważniejsze kolarstwo górskie. 

PIERWSZY KARBON w 2016. kosmos!

Gdzieś w 2016 zainwestowałam w pierwszy karbon – w lekki rower i już na osprzęcie 1 x 12. Co to był za skok w jakości! Kosmos. Euforia nie miała końca. Zaczynam poznawać i rozumieć, że kolarstwo górskie to nie tylko wydolność, ale i rower. Kolejne lata to stopniowy upgrade sprzętu. Stopniowa inwestycja coraz większych pieniędzy, aby zrzucać wagę i wkładać lepszy napęd, hamulce, itd. Dochodzę do momentu kiedy rozróżniam grupy osprzętowe, szacuję już żywotność kasety, łańcucha czy klocków hamulcowych. Czuję opony i wiem czego potrzebuję w moim rowerze górskim. Nie należę jednak do tych co tak sumiennie ważą każdy gram, ale nie ukrywam – ten świat zaczyna mnie kręcić! Aktualnie zwracam subtelnie uwagę na np. wagę opon (tu różnica potrafi być ogromna!). Waga roweru około 10kg to już świetna waga – a ja skupiam się na budowaniu coraz to lepszej wydolności aniżeli szukaniu w rowerze gdzie odjąć 50 gramów. To cała ja. To Aga Patoka, której blog czytasz! Nie obiecuję, że zawsze będę taka – nawet jeden z moich tatuaży na ręce to “YES. I’M CHANGING” 🙂

DUŻA ROWEROWA ZMIANA - ORBEA

W Waszych oczach jestem osobą medialną, trenerką dzieci, zawodniczką goniącą elitę kobiet w kraju, influencerką. Szukacie u mnie opinii, porady, aprobaty, pochwały czy treningu indywidualnego. Super. Dziękuję! Od czasu mojej dużej rowerowej zmiany, czyli przesiądnięcia się na rowery marki ORBEA – na moją social mediowe kanały spłynęła masa pytań. Mogę je bardzo łatwo podzielić zaledwie na dwie kategorie.

Pierwsza z nich to pytanie dot. OPINII:
Jak się jeździ? I jak ta Alma?
Aga! Są jakieś różnica?
Poprzedni rower był lepszy czy ORBEA?
Tak szczerze? Który rower lepszy? Daj znać! Czekam na opinie!

 

Ta druga kategoria pytań zawężyła się do pytania DLACZEGO?
Dlaczego hardtail?
Dlaczego nie full?

Zasypało mnie jak pierwszy śnieg w Trójmieście, ale w odpowiedziach ograniczyłam się do szczerego “Za wcześnie na opinie, dam znać za 2-3 tygodnia” I tym sposobem piszę, bo już mnie tak nosi, aby cały ten zachwyt móc z siebie wyrzucić.

ORBEA TO ŚWIETNE ODKRYCIE!

Kilka pierwszych jazd to jak pierwsze randki – ekscytacja, ale i nuta niepewności. Pierwsze próby poczucia maszyny i integracji. Zmiana roweru w najcięższych pogodowo warunkach, tj. śniegowa kaszka, zupa chlupa, masa błota. Ocieplenie pogodowe pozwoliło też na jazdy w suchych warunkach, aby wygenerować maksymalne prędkości na zjazdach czy na sprintach. 

Po kilku tygodniach wybrzmiewa mi w głowie jednogłośny, duży zachwyt. Pierwsze wrażenie? Ale ten rower ma wycieniowaną ramę z tyłu. Ale cieniusio. 

Rama to najwyższy model, tzw. OMX – najlżejsza i nasztywniejsza rama karbonowa – pleciona, która waży 830 gramów. Rama w poprzednim rowerze (Trek Procaliber 9.8, rozm. M) ważyła 1350 gramów! Średnica sztycy to zaledwie 27,2 mm. Wąsko. Dodałam do roweru sztycę regulowaną FOX RACING SHOX Transfer SL o skoku 75mm. Wcześniej miałam 100mm skoku, ale mieszkając w Trójmieście taki skok jak 75mm w mojej opinii w zupełności wystarcza. Przeniosłam też do roweru stare korby Shimano XT, gdyż w nich mam zamontowany miernik mocy od polskiego producenta Inpeak. Waga końcowa roweru, przy jednym koszyku na bidon, wynosi 9,50kg. Z dwoma 9,75 kg 🙂 


W samej pozycji nie odczułam zmiany – geometria jest wygodna, ale jednocześnie agresywna. Rower jest naprawdę wściekle szybki – generuje super przyśpieszenie. Sprawdziłam go na moim ulubionym dłuższym zjeździe (Wielkopolska w Gdyni) gdzie na poprzednim rowerze osiągałam prędkość 47-49 km/h. ORBEA ALMA na luzie rozkręciła się do 51-52 km/h. Zabrakło mi przełożeń, aby dokręcić 😉 Zatem to prawda co o niej piszą w światowych recenzjach – prędkość na zjazdach wyższa niż konkurencyjne modele.

Tę maszynę podsumuję jednym zdaniem. ALMA to najbardziej miękki hardtail na jakim jeździłam! Bardzo miękki sztywniak. Kto z Was doświadczył przesiadki z roweru aluminiowego na karbonowy ten zrozumie. Rower płynie razem z Tobą. Nie tylko na fullach można odczuć miękką jazdę. A teraz odpowiedź dla tych niezadowolonych z mojego wyboru…

DLACZEGO NIE FULL?

Nie żeby mnie interesowała Wasza dezaprobata hihi, ale szczerze? Zostawię tu jedną dygresję, że mimo wolności słowa nie piszę do ludzi, że wybrali sobie brzydki nowy samochód, nie doradzam im innego modelu, nie żalę się na słabo dobrany kolor. Daję opinię tym, którzy o nią sami proszą.

FULL (skrót od ang. full suspension, czyli pełne zawieszenie) to rower, który oprócz przedniego amortyzatora ma też drugi z tyłu – damper. Zaletą fulli jest olbrzymi komfort z jazdy, bo rower Ci wszystko wybaczy. W szczególności w trudnych warunkach – lecisz jak czołg po kamieniach czy korzeniach. Amortyzacja pochłania wszystkie drgania – płyniesz. Śmigałam nie raz na fullu. Kiedyś fulle były ciężkie. Zakup podstawowego modelu aluminiowego wiązał się z olbrzymią wagą. W ostatnich latach technologia poszła na tyle do przodu, że topowe fulle ważą po 10-12kg. Topowi zawodnicy w XC jeżdżą na fullach. Super – niech jeżdżą. Każdy z nich mógłby pojechać na 15kg aluminiowym góralu i wciąż byłby lepszy od każdego z nas – taki mają poziom! Pamiętajmy też, że oni jeżdżą na tym czego wymaga od nich rynek. Ja jeżdżę na tym co lubię. Zatem jak już pytacie dlaczego nie full – odpowiem zbiorczo. Mając jeden rower górski – chcę mieć hardtaila. 

JESTEM FANKĄ HARDTAILA Z MYK MYKIEM - sztycą regulowaną.

Wiem, że trend na fulle jest silny, ale osobiście jeszcze (!) nie płynę z tym prądem. Jestem fanką hardtaila z windą/myk-mykiem/sztycą regulowaną. Moja codzienność to praca z dziećmi i nauczanie ich zaawansowanej technicznej jazdy na rowerze górskim. Wśród dzieci i młodzieży to rower typu hardtail jest tym najczęstszym zakupem. Może gdybym nie miała tej profesji – miałabym dwa rowery i po sopockich enduro singlach i górach jeździła tylko na fullu.

Jako lokalna trenerka dzieci i dorosłych jestem zdania, że do trójmiejskiego terenu i podstawowej jazdy po lasach czy górach w zupełności wystarczy Ci dobry hardtail, chyba, że pieniądze nie grają roli – nie zastanawiaj się i chwytaj topową maszynę typu full. Topowa = lekka. 

Mając jeden rower górski stawiam na topowy hardtail XC. 🙂 W 2022 prawie kupiłam fulla, chciałam mieć dwa rowery, ale inflacyjny kryzys zajrzał mi w portfel. Jak kiedyś będę miała miejsce na dodatkowy rower – zainwestuję też w fulla i będę miała dwa 🙂 Lokalni fani enduro i zaawansowanego XC wiedzą, że w Sopocie mamy sieć singli BIG FOOT WORKS, gdzie skacze się wysokie dropy i przelatuje gapy. Tam full naprawdę robi robotę, daje nieziemski expierience. Zaś świetny zawodnik jeżdżący maratony i XC na pewno super podszkoli tam technikę na hardtailu, której wymaga się na najlepszych imprezach w kraju i świecie. 

KUP jaki chcesz. Niech CieBIE cieszy!

Są fani “sztywniaków”, czyli rowerów typu hardtail i są fani pełnego zawieszenia, czyli rowerów typu “full”. Zamknę ten tekst zdaniem, które wysłałam do mamy Podopiecznego, która od wiosny będzie też moją Podopieczną. Natalia wyjechała kilka dni temu ze sklepu Cycling Boutique w Gdańsku z nową ORBEA ALMA w wersji aluminium. Napisałam jej tylko: “Bosko. Niech Cię cieszy. Niech Cię relaksuje. Niech Cię integruje z innymi. Do zobaczenia na rowerze!” 


Ode mnie zawsze usłyszysz – kup sobie rower jaki chcesz – najważniejsza jest technika i umiejętności oraz dobra zabawa. Do zobaczenia w lesie!

KUP ROWER Z MOIM 6% RABATEM

Jako ambasadorka marki ORBEA zapraszam Cię do zakupy nowego roweru marki ORBEA korzystając z mojego 6% rabatu. Obowiązuje na stronie internetowej irowery.pl oraz na rowery ORBEA zamawiane u mojego Partnera rowerowego – sklepie stacjonarnym Cycling Boutique w Gdańsku

AGA PATOKA. Zawodniczka. TRENERKA. EDUKATORKA.

Z PASJI DO KOLARSTWA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *